WSZECHOGARNIAJĄCY

Kim jest inspicjent? Słownik Języka Polskiego PWN podaje definicję; „pracownik teatru czuwający nad techniczną i organizacyjną stroną przedstawienia”. Te słowa tyko w małym stopniu odpowiadają na pytanie. Natomiast Wojciech Sobolewski, który wykonuje ten zawód w Teatrze Rozmaitości w Warszawie, w wywiadzie z Mateuszem Węgrzynem opowiada o swojej pracy w bardzo szczegółowy sposób.

Mówi on o dwóch etapach pracy inspicjenta: produkcyjnego i eksploatacyjnego. Ten pierwszy czasem zaczyna się już podczas prób stolikowych. Wtedy jego rolą jest przygotowanie inspicjenckiego scenariusza. Pomaga również w organizacji prób, dba o ich prawidłowy przebieg, wszystko zapisuje i stara się to zapamiętywać. Etap eksploatacyjny zaczyna się na parę chwil przed rozpoczęciem spektaklu. Wtedy inspicjent musi przyjść wcześniej do teatru, sprawdzić czy jest scenografia, rekwizyty i w końcu, czy są aktorzy. W trakcie trwania przedstawienia odpowiada za wejścia i zejścia artystów ze sceny, za światło, za dźwięk.

Wojciech Sobolewski w wywiadzie opowiada również o tym, że mimo tych scenariuszy i całej organizacji czasem dzieją się rzeczy, o których nikt by nie pomyślał, że mogą się wydarzyć. Jako przykład podaje sytuację, gdy w trakcie spektaklu „Druga kobieta” aktorzy niechcący wyłamali ogromne drzwi, które były częścią scenografii i by nie przerywać przedstawienia osoby z obsługi technicznej musiały je wyrwać z zawiasów i zabrać ze sceny. Takie niespodziewane sytuacje nazywa przygodami. Mówi, że lubi adrenalinę.

Inspicjent wspomina też o swoim dzieciństwie, o tym, że wtedy bardzo nie lubił teatru. Tłumaczy tę niechęć złym doborem przedstawień, na które był zabierany przez nauczycieli: ” Właściwie nie dziwię się sobie z tamtych czasów – skazywanie dzieci na oglądanie tak złych rzeczy powinno być karalne.” Z czasem, na szczęście, jego nastawienie zmieniło się.

Praca inspicjenta jest bardzo skomplikowana, wymaga umiejętności panowania nad stresem, podzielności uwagi i dokładności, a zdarza się, że niektórzy ludzie nie mają pojęcia o istnieniu takiej osoby. Może to dobrze? Może świadczy to o wybitności tego zawodu? Zajmować się tyloma rzeczami, mieć tak ogromny wpływ na efekt końcowy i nie ujawnić swojej obecności? Geniusz.

http://www.dwutygodnik.com/artykul/5881-projekt-spektakl-inspicjent.html