I BYŁA TEŻ DZIEWCZYNKA

„Był sobie król, był sobie paź,
i była też królewna.
Żyli wśród róż, nie znali burz,
Rzecz najzupełniej pewna.”

I była Dziewczynka. Mieszkała w przytulnym pokoju, spała na ulubionej Poduszeczce, każdego ranka do szkoły budził ją Budzik, chodziła w cieplutkich Kapciach. I… nagle zniknęła. I co teraz? Komu Poduszeczka będzie szeptać bajki przed snem? Dla kogo ma dzwonić Budzik? Kto włoży stopy w Kapcie?!

Tym razem Teatr Nieoetykietkowani postawił na coś w rodzaju bajki. Z niecierpliwością czekałam na możliwość zobaczenia „Iskierki”, o której słyszałam wiele po premierze w marcu (na którą chciałam przyjść, lecz jestem na tyle roztargnioną osobą, że mimo powiadomienia na Facebooku przyszłam godzinę po rozpoczęciu z przekonaniem, że jeszcze będę musiała czekać). Na szczęście okazja pojawiła się dość szybko, ponieważ okazało się, że Teatr Nieoetykietowani bierze udział w Festiwalu Kultury Młodzieży Szkolnej im. Norberta Kroczka.

Pamiętam jak z uśmiechem na twarzy siedziałam na widowni i obserwowałam zaspaną Poduszeczkę, nucącą pod nosem „był sobie król..”, parę Kapci, które chciały urządzić Dzień Kapcia i przepełnionego energią Budzika wraz ze swoją uroczą Tarczką. Czułam się trochę jak małe dziecko. Gdy okazało się, że Dziewczynka zniknęła myślałam, że może schowała się i za chwilę wróci… Dopiero pojawienie się Łysego Joe- Misia, który spadł za szafę- uświadomiło mi, że to jednak nie do końca jest bajka dla dzieci.

Joe siedział za szafą i obserwował co działo się w pokoju. On wiedział gdzie jest dziewczynka, ale czuł się urażony faktem, że nikt go nie wyciągnął zza szafy i nie chciał rozmawiać z przyjaciółmi z pokoju. Ale w końcu zdecydował się, że wyjawi to, czego się dowiedział: Dziewczynka była chora i musiała iść do szpitala.

I już nie chciało mi się śmiać. Nie mogłam uwierzyć, że tak przyjemnie i zabawnie opowiedziana historia ma tak przykre i prawdziwe przesłanie. Ubranie w kolory i żarty tematu choroby dziecka wzrusza chyba jeszcze bardziej niż gdyby pokazać losy dziewczynki „na poważnie”.

Spektakl bawi, zaskakuje, wzrusza. Muszę przyznać, że aktorzy wykonali kawał dobrej roboty. Na wyżej wspomnianym festiwalu zdobyli Grand Prix, czego im serdecznie gratuluję. Myślę, że naprawdę warto zobaczyć „Iskierkę”, sama chętnie się wybiorę, jeśli ponownie nadarzy się okazja.

„Tragiczny los, okrutna śmierć
w udziale im przypadła.
Króla zjadł kot, pazia zjadł pies,
królewnę myszka zjadła.”