KAWA PO TURECKU

Jeżeli pomyślę o Turcji i tradycjach z nią związanych, od razu na myśl przychodzi mi kawa. Słodki, mocny odwar przygotowywany w specjalnie przeznaczonych do tego celu miedzianych lub metalowych tygielkach. Pierwsze wzmianki o tym sposobie parzenia kawy pojawiły się około XV – XVI wieku w Jemenie i od tamtej pory ów swoisty rytuał nie uległ znaczącym zmianom. Niemal równolegle zaczęła się w Turcji tworzyć również tradycja teatralna związana z teatrem cieni. Jej początki są niejasne; niektóre źródła donoszą, że pierwsze przedstawienie odbyło się dla Selima I Groźnego w Egipcie w 1517 roku po podbiciu tego państwa przez wojska sułtana. Inni są przekonani, że to rodzima tradycja zrodzona w Bursie, niedaleko Stambułu pod koniec XIV wieku. Jakkolwiek by nie było, teatr ten stanowił jedną z najpopularniejszych rozrywek aż do końca XIX wieku dla całego społeczeństwa, od prostego ludu, przez kupców i żołnierzy, na władcach kończąc.

Do naszych czasów zachowało się prawie 50 sztuk teatru Karagöz i choć są wśród nich adaptacje wschodnich legend, czy romantycznych eposów znanych na Bliskim Wschodzie, to kanwą spektaklu niezmiennie pozostają dwaj przyjaciele – Karagöz, od którego imienia teatr wziął swoją nazwę, oraz Hacivat. Karagöz jest prosty, niewykształcony i nieco wulgarny, podczas gdy Hacivat stanowi jego przeciwieństwo – inteligent z kręgosłupem moralnym i nieustającą chęcią niesienia pomocy. Choć różni ich właściwie wszystko, nie mogą bez siebie żyć. Tej nietuzinkowej dwójce towarzyszy cała plejada postaci; są wśród nich muzułmanie, chrześcijanie i Żydzi, Kurdowie, Arabowie, Ormianie i Grecy, przybysze z Anatolii i znad Morza Czarnego, a także goście z Iranu i Europy. Są tancerze i tancerki, pijacy, opiumiści, bandyci oraz wszelkiego rodzaju dziwacy, jakich można było niegdyś spotkać w mrocznych zakamarkach Stambułu. Każda z tych postaci ma właściwy sobie sposób bycia i przedstawiana jest z przymrużeniem oka.

Sam spektakl składa się z czterech niezmiennych części: prologu (mukaddime), dialogu pomiędzy przyjaciółmi (muhavere), sztuki właściwej (fasil) oraz podsumowania (bitiş). Tematyka jest różnorodna, choć Karagöz najczęściej komentuje aktualną sytuację polityczną lub społeczną, wytyka uchybienia władz, a także wplątuje bohaterów w różnorakie intrygi, czasem o podtekstach erotycznych. Nie stroni również od improwizacji. W początkowej fazie rozwoju w zestawie było ok. 30 pozycji na kolejne wieczory Ramadanu (m.in. Krwawa Nigâr, Wycieczka do Yalova, Karagöz panną młodą); obecnie spektakle rozgrywane są również poza okresem postu. Co jednak pozostało niezmienne – teatr obsługiwany jest przez jednego mistrza (Hayali), który poruszając figurkami, użycza im głosu. Towarzyszyć mu mogą jeden lub kilku asystentów, którzy w ten sposób uczą się trudnej sztuki animacji lalkami (tasvirs) oraz akompaniują mu muzycznie.

Postacie to dwuwymiarowe szablony wykonane z wielbłądziej bądź bawolej, półprzezroczystej i barwionej na kolorowo skóry, przylegające do ekranu dzięki prostopadle ustawionym drążkom. Ożywia je światło lampek oliwnych (dziś żarówek) ustawionych z tyłu batystowej lub jedwabnej przesłony. Są one zwrócone do widowni profilem i do pewnego stopnia ruchome – jednym ze stałych elementów komicznych jest strącenie Karagözowi jego ogromnego turbanu, a tym samym ukazanie łysiny mężczyzny.

Turecki teatr cieni wyróżnia się nie tylko swoją wieloletnią tradycją, ale przede wszystkim niezmiennością formy – widz może więc przenieść się w czasy XIV-wiecznego Stambułu. I jak w takiej sytuacji nie twierdzić, że teatr z powodzeniem zastępuje wehikuł czasu?