PEAKY BLINDERS. PIĘKNY SERIAL O BRZYDKICH CZASACH

Jakiś czas temu całkiem świadomie praktycznie zrezygnowałem z oglądania filmów i seriali, aby uniknąć przebodźcowania i poradzić sobie jakoś z brakiem czasu. Wydawało mi się, że muzyka i literatura, a w zakresie audiowizualiów to co oferuje YouTube, w zupełności mi wystarczą. Wcześniej miałem przygody z serialami i zdarzyło mi się wciągnąć w fabułę na tyle mocno, żeby uprawiać tzw. binge-watching. I niezależnie od moich postanowień to znowu się stało.

Gangsterka, wojna i trudne czasy

Peaky Blinders. Tak nazywa się powód mojego serialowego przebudzenia. Produkcja BBC, 3 sezony w dytrybucji, kolejny w produkcji. Zupełnie pochłonął mnie świat, zafascynowali bohaterowie, urzekł klimat, a fabuła kazała oglądać kolejne odcinki głęboko w nocy. Peaky Blinders to nazwa gangu operującego w Anglii w okresie międzywojennym; walczącego o wpływy, legalizującego swoje biznesy i prowadzącego różne zmagania z władzami. Obraz jest znakomitym połączeniem kina gangsterskiego, kostiumowego, obyczajowego i kryminalnego, do głosu dochodzą tu nawet ciekawe wątki z gatunku political fiction. Całości dopełnia świetna współczesna muzyka, znakomicie komponująca się z obrazami robotniczego Birmingham. Serial eksploatuje stale obecną w dzisiejszej popkulturze nostalgię za czasami modernizmu, tak popularną chociażby w literaturze kryminalnej. I ten wątek interesuje mnie od lat. Co sprawia, że 20 lat między dwoma tragicznymi wojnami tak przyciąga twórców i odbiorców kultury, czym jest ten modernistyczny mit „wspaniałych lat”?

Etniczna mozaika

Bohaterowie Peaky Blinders, rodzina Shelbych i jej gangstersko-familijne perypetie, to dla mnie jedynie pretekst do przyglądania się fascynującemu obrazowi krótkiej, ale niezwykle intensywnej epoki. I Wojna Światowa wywróciła do góry nogami geopolityczną mapę Europy, stała się przyczynkiem wielu politycznych, militarnych czy obyczajowych rewolucji. Przede wszystkim jednak pogrążyła kontynent w biedzie, głodzie i pożodze, z których wychodzenie okazało się tak dramatyczne, że doprowadziło do kolejnej wojny. Jeszcze brutalniejszej i okrutniejszej, ale też dużo lepiej zapamiętanej i opisanej przez popkulturę. Serial BBC daje dość wiarygodny obraz tego z czym ludzie z niższych warstw społecznych musieli się mierzyć w latach 20-tych ubiegłego wieku. Tłem jest więc katorżnicza praca w zakładach przemysłowych, powszechna bieda, dym, brud, raczkująca elektryczność, pierwsze automobile, rozrywki umęczonej klasy robotniczej i szereg skomplikowanych relacji społecznych. Shelby są rodziną o pochodzeniu irlandzko-romskim, spotykają się więc z wieloma uprzedzeniami, tak z racji swoich powiązań z taborem, jak i z powodu wtedy jeszcze nieuregulowanego statusu Irlandii, a później trwającej lata wojny domowej. Odmalowane są również napięcia między innymi mniejszościami narodowymi, już wtedy stanowiącymi normę w wielkich miastach Wielkiej Brytanii. Mamy Żydów, Szkotów, Włochów, czarnoskórych przybyszów z kolonii i potomków niewolników, protestantów i katolików – ta szalona mikstura etnicznych zwyczajów i namiętności, rzucona na grunt świata targanego finansowymi kryzysami i osobistymi tragediami (jaskrawo odmalowane są na przykład przypadki PTSD wśród weteranów wojennych), sama w sobie stanowi na tyle ciekawy materiał, że obyłoby się i bez wątków kryminalnych. A te również są przepyszne.

Moda na retro trwa

Polska jest prawdziwym zagłębiem kryminałów retro, cieszą się one od lat niesłychanym wzięciem, dla polskiego widza Peaky Blinders może być dobrym wyborem również dlatego. Głównym antagonistą Shelbych w pierwszych dwóch sezonach jest inspektor Campbell. Postać, która początkowo zdaje się być szablonowym angielskim gentlemanem, detektywem nawet fizycznie podobnym do Herkulesa Poirot, ujawnia wraz z rozwojem fabuły szereg cech, o których ciężko go było podejrzewać. W kryminałach Marka Krajewskiego, Konrada T. Lewandowskiego czy Marcina Wrońskiego – polskich autorów znanych z umieszczania akcji swoich powieści w podobnym przedziale czasowym – detektyw, policjant czy inspektor zawsze wzbudza sympatię, nawet pomimo swoich oczywistych wad, nawet gdy w sensie etycznym postępuje źle. Wynika to oczywiście z innej konstrukcji świata, w kryminałach retro „dobry” jest stróż prawa, w Peaky Blinders przeciwnie, Campbell wiedziony prywatą i chęcią zemsty, nie panuje nad swoją nienawiścią. Tytułowi bohaterowie, chociaż wyjęci spod prawa i postępujący jak na gangsterów przystało, wydają się jednak motywowani właściwymi każdemu człowiekowi pobudkami i to przy nich zostaje sympatia widza. Po lekturze tych wszystkich dość jednowymiarowych kryminałów takie odwrócenie ról, charakterystyczne dla kina gangsterskiego, wydało mi się naprawdę odświeżające. Uczucie potęgowała świetna gra głównych oponentów: Sama Neilla (inspektor Campbell) i Cilliana Murphy’ego (Thomas Shelby, głowa rodziny).

Skąd ta popularność retro i czemu sam jej ulegam? Dwudziestolecie międzywojenne to taki czas, w którym wiele jeszcze zostało z XIX wieku, ale też nic już nie mogło być takie same po dramacie Wojny Światowej i upadku europejskich mocarstw. W polskich realiach to oczywiście jeszcze ciekawsze, bo II Rzeczpospolita to dla wielu synonim niepodległego państwa polskiego i jednocześnie kraj – ze względu na strukturę narodową, granice, ustrój – który bezpowrotnie został zniszczony przez kolejną wojnę. W stereotypowym wyobrażeniu to też okres twardych zasad, „normalności” w konserwatywnym ujęciu. Rozumiem, że u kogoś może to wzbudzać nostalgię, ale warto również pamiętać o ogromie biedy, rekordowego rozwarstwienia i niesprawiedliwości jakie wtedy powszechnie panowały w całej Europie. Peaky Blinders trafi zarówno do tych, którzy szukają dobrej rozrywki i mężczyzn w kaszkietach z rewolwerami i papierosem w ustach, ale również do zainteresowanych rodzącą się emancypacją kobiet, ruchem rewolucyjnym czy po prostu niełatwymi realiami tamtego życia.

Serial dostępny jest z polskimi napisami w platformie Netflix. (Przypominam, że pierwszy testowy miesiąc jest darmowy.)