ROZMYŚLANIA O CZERWONYCH TRAMWAJACH

 

Co się dzieje w czerwonych tramwajach? W nocnych tramwajach, na zimnych krwistych siedzeniach, których zawsze jest za mało? „Ostatnio w mieście mym tramwaje po północy błądzą”

Tramwaje wjeżdżają w ślepe uliczki, w których nie ma torów, a to przecież niemożliwe. Czy tramwaj może jechać bez torów? Nie po torach? Po gołej ulicy tramwaj jechał pewnej nocy.

Był ubrany w czerwoną farbę, której kolor lubię bardzo, uliczki to kolor asfalt- nie do końca interesujący…właściwe gusta są różne, jedni fantazjują o asfalcie ulicy, inni zaś o tramwajach. Ludzie jak porwani jadą w wagonie, wciąż słyszę wołanie o pomoc „halo? Nie mogę rozmawiać, jadę tramwajem, nie słyszę, co mówisz, tramwajem, powtarzam: tramwajem jadę, zadzwonię później”. W podartych spodniach, w za małych koszulkach, na brudnych splamionych myślami siedzeniach. A im więcej tramwaj wiezie ciała, tym szybciej skręca w ciemne uliczki przemyśleń o ciężkim powietrzu i ludziach powietrza. Z obserwacji wynika jasno: główne zajęcie pasażerów: grube szyby okien wagonu numer 1.A punkt ich obserwacji jest jasny za dnia, nocą staje się zaś ciemny: miasto. Miasto zostaje przecięte na pół wirem ich ciał, ich oddechów szeptów, krzyków i przekleństw, którym dziwią się starsze panie. Miasto zostaje poszarpane sumą przecięcia powietrza, sumą wypowiedzianych słów do telefonu „zadzwonię później, tramwaj, tramwaj, TRAMWAJ”. Jednak odgłosy tramwajowe nie ograniczają się do nudnych telefonicznych rozmów i przekleństw. Kulturalny tramwaj odszedł w niepamięć, odkąd siedzenia splugawiło tanie piwo, a szyby porysowano byle ostrym narzędziem. Tramwaj zawsze przyciągał istnienia, które tramwaj wykorzystują nieodpowiednio- butelki wódki pod siedzeniami i beznadziejnych marzycieli na siedzeniach (tych bez rozlanego piwa). W końcu raz na wozie, raz pod wozem.

O czym myślą ci, którym udało się być na siedzeniu? Jak udało im się trafić na SIEDZENIE?

Droga do tramwajowego krzesełka okazała się być łatwa, a kiedy już siedzą, myślą o niebieskich tramwajach( migdałach), bo zawsze ta istota, która pewnie , chciała więcej, tego, czego nie ma, albo jeszcze mieć nie może. Egzotyczny tramwaj wyobrażam sobie także ja: jest niebieski i jakoś nie potrafię tego przełknąć. Jednak widok niebieskiego pojazdu z bydłem nie wygląda dobrze. Jaki jest wzór na policzenie ich z tego, co mają w głowie? Tych ludzi zajmuje telefon, współpasażer, snucie marzeń o ciepłym, wygodnym łóżku, przechodzień na pasach.

Mnie zajmują oni- zatraceni, ze wzrokiem mętnym, z ustami wykrzywionymi, mówiącymi „nie”, mówiącymi „jadę tramwajem”, jak ich dłonie układają się w kieszeniach płaszcza, czy również zastanawiają ich czerwone tramwaje, a właściwie ich zawartość. Czy wstając rano z łóżka, wiedzą, że będę w tramwaju czyhać na ich myśli, na ich głodne spojrzenia i uważne ruchy. Niczego nieświadomi podróżnicy miasta X. Tłumy na jednym wózku. Przez jedno miasto śmierć ich niesie. Tramwaje nie umierają jak oni.