SKLEP Z MIĘSEM

 

Zaczyna się po prostu tak, że wychodzisz z domu. Zanim to się stało wszystko było w porządku- machina zniszczeń jeszcze nie ruszyła.Przeprawiasz się przez najbliższe skrzyżowanie z cichą nadzieją, że ktoś cię potrąci…ale i dzisiaj tak się nie stanie. Już prawie meta- jesteś na przystanku, prawdopodobnie teraz czekasz na czerwony tramwaj, wsiadasz, już nawet podczas jazdy każdy patrzy na CIEBIE. Każda ekierka w ich mózgu zdążyła już wyszeptać „niebezpieczeństwo”. I co się dzieje? No nic, czas nie pozwala na dalszy przebieg zdarzeń- nawet tych drastycznych. To twój przystanek i musisz wysiadać, pewnie jesteś wściekły, chociaż uratowałeś się po raz kolejny, ten mechanizm się powtarza.Ci ludzie jadą dalej, ale nie obchodzi Cię gdzie. Tramwaj to przeszłość.

Rozejrzyj się. Czujesz się bezpiecznie? Jakaś cyganka naprzeciwko Ciebie gra na akordeonie, wszyscy mijają ją bez przelotnego spojrzenia. Widać, że instrument jej ciąży, a spódnica i rajstopy nie chronią przed chłodem.Musisz obrać trasę, stoisz w miejscu i gapisz się na prawie bezdomną kobiecinę.Znowu to samo- wszyscy patrzą na CIEBIE jak na głupka, a ona gra.Odchodzisz więc i słysząc ostatnie dźwięki nie odwracasz się już więcej. Myślisz, że jej muzyka jest przyjemna dla ucha.Ale twoje myśli szybko zajmuje następny miastowy bodziec. Mijasz piękną kobietę- tak, w końcu! Uśmiechasz się do niej, to tylko uśmiech chłopca lat 11.Niestety- jak dało się przewidzieć pani piękna posyła Ci wzrok bazyliszka, przez chwilę myślisz, że to jego siostra, nie wykluczaj tego na razie.Jesteś teraz zdezorientowany. To tylko uśmiech, a oni na Ciebie z ogniem biegną?Zaczyna się tęsknota za czerwoną limuzyną, która Cię tutaj przywiozła, w niej wszyscy wydawali się czarnym charakterem, a Ty jesteś bohaterem.Tramwaj to już przeszłość, tamci zapomnieli o Tobie.Czujesz się złamany, ale trzeba iść dalej, ”już nigdy pięknych kobiet”- myślisz.Zamyśliłeś się i przez nieuwagę trącasz ramieniem młodą mamę z wózkiem, ona gna przed siebie, a Ty naruszyłeś jej sekwencję ruchów. W twoja stronę leci wiązanka ognia, ona potem splunie, ale ty nie będziesz już tego widział.

W końcu dochodzisz do wniosku, że nie wiesz po tu właściwie jesteś.Nie chodzi o rozterki młodego Wertera, Ty cierpisz bardziej.Po postu musisz dowiedzieć się po co przyjechałeś do miasta,. Dobrze wiesz, że wczoraj padał deszcz i do miasta ciągną glizdy. Grzebiesz po kieszeniach, może tam coś czyha, jakaś odpowiedz, jakaś wskazówka. Wypada zmięta kartka. Tak! Odzyskałeś co twoje. Znalazłeś powód, dla którego tu jesteś, teraz może być już tylko lepiej. ”Nigdy więcej utraty samokontroli”- myślisz. Próbujesz odczytać słowa-hieroglify z kartki i to się udaje. Znasz już cel twojego jestestwa- sklep z mięsem w punkcie pierwszym i ostatnim. Udajesz się więc w wyznaczone miejsce i chcesz zadomowić się tam chociaż na kilka minut.

 Wchodzisz w punkt listy pierwszy. Kolejka ciągnie się w nieskończoność. Te wszystkie panie jakie tam widzisz wyglądają tak przyjaźnie. Nie są przyjazne i podświadomie dobrze o tym wiesz, a dowód na to możesz dostać już za chwilę. Starasz się nie wychylać w poszukiwaniu ulubionej szynki, ale musisz to sprawdzić. Te wszystkie kobietki patrzą spod byka- przecież możesz wskoczyć przed nie, podlecieć do sprzedawczyni zapytać ”Świeże? Dobre? Jest moja szynka?”. Przecież nie zrobisz tego, nie masz się czego obawiać, to tylko spojrzenie. Kiedy w końcu oczyma przeszukałeś całe stanowisko z mięsem, poddajesz się. Niestety, wszystko na marne. Nie udało się i już wiesz, że ten dzień nie należy do najlepszych- znowu. Chciałeś tylko kupić szynkę. Uświadamiasz sobie, że przeszturmowałeś całe miasto gdzie za każdym rogiem czyha niebezpieczeństwo i to wszystko na nic. Po drodze mijałeś całe mnóstwo ludzi, byli wszędzie- na ławkach, na przystankach, na pasach. Widziałeś ich zza witryn sklepu, wychodzili zza każdego rogu, przyglądali się Tobie . Nieważne, czy ktoś chciał Cię tutaj czy nie- nie kupiłeś swojej szynki. Wizja sklepu z mięsem okazała się być nieprawdziwa, dzisiaj to Ty byłeś dla nich mięsem.