SYMBOLE ROZSZYFROWANE- „POWIDOKI”

Po obejrzeniu „Powidoków” miałam mieszane uczucia, ale nie chciałbym się nimi dzielić. Jednakże wydaję mi się, że coś należałoby o nim powiedzieć, ale nie oceniając go, krytykując czy chwaląc. Tym czymś będą symbole, które pojawiły się w dziele Wajdy, symbole, które spróbowałam zinterpretować i ustalić ich hierarchię ważności.

Film pt. „Powidoki” w reżyserii Andrzeja Wajdy powstał według scenariusza Andrzeja Mularczyka. Opowiada on o ostatnich latach życia polskiego malarza Władysława Strzemińskiego.

Artysta tworzył, gdy w Polsce panował stalinizm, a w sztuce obowiązywał socrealizm, któremu Władysław Strzemiński zdecydowanie się sprzeciwiał. Dlatego uważam, że najważniejszym symbolem w filmie, mówiącym najwięcej o problemie twórcy w tamtym okresie, jest portret Stalina, powieszony na budynku, w którym mieszkał Strzemiński. Ważne jest również to, co malarz zrobił, gdy czerwona płachta materiału zasłoniła jego okno i przerwała mu pracę nad dziełem. Rozerwanie jej by wpuścić światło do pomieszczenia dokładnie obrazuje jego stosunek do narzucanych poglądów ideologicznych i do działań władzy tamtego okresu.

Istotne są również kule, z którymi Strzemiński w filmie się nie rozstaje. Symbolizują one jego udział w I wojnie światowej. Malarz służył w twierdzy Osowiec, a później walczył na Białorusi, gdzie stracił rękę i nogę oraz wzrok w jednym oku (co w filmie nie zostało wspomniane).

W dziele Wajdy nie zobaczymy także żony Strzemińskiego- Katarzyny Kobro, która zdecydowanie odegrała dużą rolę w życiu malarza. Dowiadujemy się o niej głównie z rozmów artysty z córką. Pojawia się ona również symbolicznie. Po jej śmierci Strzemiński zanurza białe kwiaty w niebieskiej farbie, (takiego koloru były jej oczy) by później zanieść je na grób małżonki. Myślę, że nie jest to pusty gest, a właśnie dowód na to, że kiedyś, zanim się rozstali, łączyła ich miłość.

W filmie widoczne jest również to, że Strzemiński żył dosyć skromnie. Jego mieszkanie urządzone było praktycznie, anie tak, by było w nim miło i przytulnie. Gdy widzimy go w momencie, kiedy traci posadę wykładowcy w łódzkiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych, której był współzałożycielem, (został zwolniony na polecenie Ministra Kultury i Sztuki pod zarzutem nierespektowanie norm doktryny realizmu socjalistycznego) jego sytuacja finansowa się znacznie pogarsza. Mimo starań, nie jest w stanie zapewnić sobie i swojej córce życia na nieco wyższym poziomie. Dobitnie podkreśla to moment, gdy Nika idzie na pogrzebie za trumną matki w czerwonym płaszczyku i na złośliwe, dotyczące tego kolory komentarze starszych pań odpowiada, że innego po prostu nie ma.

Władysław Strzemiński sformułował w stosunku do malarstwa teorię unizmu. W „Powidokach” widzimy momenty, w których malarz opowiada o niej swoim studentom. Później młodzi artyści przepisują na skradzionej maszynie do pisania jego rękopisy, których wartość od razu kojarzy mi się ze słowami z powieści pt. „Mistrz i Małgorzata” Michaiła Bułhakowa o tym, że „rękopisy nie płoną”. Uczniowie artysty chcieli uczynić z dziełem jego życia to, co Woland zrobił z utworem Mistrza- ocalić je od zapomnienia.

W „Powidokach” Wajdy można znaleźć o wiele więcej symboli, ale to właśnie te uważam za najważniejsze, ponieważ w ciekawy, zmuszający do zatrzymania się nad pewnymi sprawami sposób mówi o kwestiach ważnych w życiu Władysława Strzemińskiego. Rozszyfrowanie ich pozwala lepiej poznać malarza, jego życie i to, z czym musiał się zmagać żyjąc w środowisku wyznającym poglądy całkowicie sprzeczne z jego własnymi.