WOJNA DUŃSKO-NIEMIECKA

Polak to pijak i złodziej, ale jest też pracowity. Niemiec natomiast znany ze skąpstwa, bycia gburem i zimnej duszy pozbawionej żaru namiętności. Za to Latynosi. Latynosi mają temperament i są najlepszymi kochankami. – Między innymi takie stereotypy możemy usłyszeć o naszych rodakach czy też obcokrajowcach. Jedni mówią, że kiedyś aktualne, dzisiaj są kompletną bzdurą. Inni twierdzą, że to historyjki wyssane z palca, a do rzeczywistości mają się tak jak jednorożce do prawa bytu. Jak to jest naprawdę?

Obiektywnego i pewnego sądu raczej nie dostaniemy. Oczywiście, można by było zlustrować rożne statystyki, wykresy i tego typu rzeczy, ale nikt nie chce tego wiedzieć. Umysł zapoznałby się z wiedzą, a myśli i tak nie uległyby zmianie. Znając spryt, a wręcz cwaniactwo niektórych narodów, jeszcze krzywdząca opinia dostałaby się ludziom, którzy walki ze stereotypami się podjęli. Jeśliby się na przykład okazało, że niemieccy mężczyźni rzeczywiście są pozbawieni namiętności, a jedyne co ich porusza w jakikolwiek sposób to zwiększające się cyferki na koncie, ich niemieckie kobiety dotknięte tym faktem, nawet jeśli miałyby kłamać, broniłyby swoich mężów. Załóżmy więc, że ten niemiecki stereotyp okazał się prawdą. Załóżmy także, że dowiedli tego Duńczycy. Głowy uciąć sobie nie dam, ale stawiam mały palec u lewej dłoni, że niedługi czas później, te same niemieckie kobiety o których wspomniałam wcześniej, nieoficjalnie, nie w sposób jawny, wybudowałyby Duńczykom opinię zakłamanych. Być może nawet zawistnych bo zazdroszczą Niemcom, że w ich aryjskich ciałach płynie latynoska krew. Na tej podstawie powstałby konflikt stereotypowy duńsko-niemiecki, który rozprzestrzeniłby się jak wirus na całą Europę. Jak wiadomo, nie każdy wirus jest groźny, ale są też śmiertelne, na które lekarstwa nie ma, a i suchej nitki na człowieku nie zostawią. I właśnie takiej kategorii byłby to wirus. Mogłoby dojść do sytuacji w której młode Hiszpanki, pokierowane plotką o niemieckim (czyli nowym zastępniku latynoskiego) temperamencie, brałyby ich za mężów. To może nie jest żadna tragedia, Hiszpanie znaleźliby sobie żony w innym państwie, ale co z Duńczykami? Zakłamany, zawistny naród! Pewnie ta Grenlandia też nie jest ich, bo w zasadzie dlaczego miałaby być?! Potem taki biedny Duńczyk za każdym razem kiedy opuści mury swojego kraju znienawidzonego bardziej niż III Rzesza, będzie musiał znosić ciągłe oskarżenia o oszustwa. O to, że pieniądze fałszywe, o to, że babka była z Holandii, a co najgorsze o to, że ten zakłamaniec ze swoim idealnie wymierzonym domkiem w duńskiej dzielnicy, za żonę pojął  Niemkę, której tknąć nie miał prawa.

Taki jest moja wizja świata skupionego na stereotypach. Na szczęście to wszystko tylko wymysł. Nie ma wojny duńsko-niemieckiej, Niemcy nie kipią testosteronem, a Polacy nadal spożywają alkohol w nadprogramowych ilościach. Ale to wszystko byłoby możliwe gdyby tylko ludzie na każdym kroku walczyli o swoją godność i zmierzali się z niepochlebnymi opiniami na ich temat. Warto się jednak czasami zastanowić, czy nie wyjdziemy lepiej przymykając oko na pewne sprawy i ciesząc się świętym spokojem. I nie mam tutaj na myśli tylko stereotypów.