ZARĘCZYNY – ciąg dalszy nastąpił?

O co w tym chodzi? Założenia są proste: prezentujemy fragment naszego spektaklu, który miał premierę na deskach zabrzańskiego teatru, a Wy, drodzy czytelnicy, kreślicie dalsze losy bohaterów. Gdzie haczyk? W tym, że to my nakreślamy ramy czasowe i tło historyczne przyszłości…

Projekt Ciąg dalszy nastąpił!

Czas na`”Zaręczyny” w reż. M. Sławińskiego. Powodzenia!

MARIA wtula się w stojącego obok KAJETANA. HANKA ociera łzę. HENRYK odwraca wzrok.

Nagle OLGA podnosi się, ma twarz opanowaną, suchą. Zdecydowanym krokiem rusza w stronę kominka. Chwyta sekator, wychodzi przez taras do ogrodu. Pozostali stają w drzwiach tarasu i patrzą jak ona ścina róże, jedną po drugiej. Rozmawiając cały czas patrzą na nią, nie zwracają się do siebie. )

OLO- Ale jak tam pojedziemy? Przecież piłem, piliśmy alkohol.

HENRYK- Ja nie piłem. Zawiozę Olgę. To znaczy was zawiozę. To znaczy wszyscy pojedziemy. Nie musimy tam wszyscy się ładować. Do tej sali, do tego miejsca, gdzie są … gdzie jest ojciec Olgi, ale…

HANKA– Jedziemy z wami.

OLO- To się nie zmieścimy. Ja zostanę.

MARIA- Tato. Błagam.

OLO- Oczywiście, muszę jechać. Co ja w ogóle gadam.

MARIA- Możemy jechać dwoma, ja też nie piłam wina.

OLO- Dlaczego nie piłaś wina? Mania?

HANKA- Bo jest w ciąży. Olo.

HENRYK- W ciąży? Nie, no brawo Marysiu. To znaczy brawo wy oboje.

(Obejmuje MARIĘ, przygarnia też syna. )

OLO- Ktoś powinien zostać w domu. Oldze zależy na czasie. A zamykanie tego…

MARIA- My zostaniemy. Za dużo wrażeń na dziś.

OLO- Jasne, tobie się nie wolno denerwować. Marysiu. Córeczko. Ty teraz jesteś najważniejsza.

(OLGA wraca z gigantycznym naręczem róż. )

OLGA- Wszystkie, co do jednej. Były tylko pięćdziesiąt dwie. To jedźmy, jakkolwiek, ale jedziemy.

(MARIA siada)

MARIA- Mamo, my zostaniemy. Jutro.

HANKA- Młodzi zostają, reszta rodziny jedzie. Weźcie chłopaki, pomóżcie jej z tymi różami. Piękne, tak na marginesie.

dsc_3430-kopia(NOWAKOWIE i KOWALSCY wychodzą, ściemnia się. KAJETAN pochodzi do MARII z napojami Stawia na stoliku, w zębach przyniósł też jedną różę, okrywa MARIĘ pledem. )

KAJETAN- Jedna róża im wypadła w przedpokoju, dla ciebie.

(Podaje różę MARII. Ona kręci głową. )

MARIA- Zanieś tam, pod drzewo, dziadkowi. W końcu to on uratował nam imprezkę.

(On rusza w stronę drzewa. Pada kilka strzałów, seria. Po kilku sekundach na niebie eksplodują fajerwerki. Głośna weselna muzyka, flesze etc. Widoczna jest sylwetka idącego KAJETANA. )

KONIEC…?

OTÓŻ NIE!

Dla przypomnienia: o co tu chodzi? Założenia są proste: prezentujemy fragment naszego spektaklu, który miał premierę na deskach zabrzańskiego teatru, a Wy, drodzy czytelnicy, kreślicie dalsze losy bohaterów.

Gdzie haczyk? W tym, że to my nakreślamy ramy czasowe i tło historyczne przyszłości…

ZATEM…

Ramy czasowe: luty 2016 roku.

Tło historyczne:

Żeby tylko nakreślić:

a) Polska jest po wyborach… (Psst! Żołnierze wyklęci, te klimaty…)

b) A Maria w ciąży… W zaistniałej sytuacji to chyba dobrze, prawda?

c) Jak w tym wszystkim odnajdzie się Olo? Parafrazując klasyka: „-Jestem architektem. Nie muszę być ubolem.” „-Jeszcze nie słyszałem, żeby któremuś z naszych dali pracę. Chyba jako wykidajło.”

I co na to powiecie? Siadamy wygodnie, klawiatury w dłoń, puszczamy wodze fantazji i patataj słowem na blogu…

Powodzenia!