„ZARĘCZYNY” CZYLI JAK TRAFIĆ DO WSZYSTKICH POLAKÓW

Sztuką jest stworzyć coś odpowiedniego dla niemalże każdego. Kompletnie nieważne czy mowa o muzyce, malarstwie, filmie, czy może tak jak w tym przypadku, o teatrze. Jednak tym razem pokuszę się o stwierdzenie, że Wojciech Tomczyk, autor „Zaręczyn”, daje radę. Przedstawia nam świetną komedię, która bez względu na wiek czy sposób prowadzenia się, rozbawi każdego z nas. Teściowie cofną się pamięcią do swoich zachowań i nabiorą do nich dystansu, obecni małżonkowie, a byli zaręczeni przypomną sobie wieczór sądu ostatecznego, natomiast przyszli narzeczeni będą mogli zastanowić się czy na pewno chcą powielać czyny przodków.

Reżyser komedii Marcin Sławiński w inteligentny i odpowiednio wyważony sposób dostarcza nam przykładów zachowań charakterystycznych dla przedstawionych pokoleń Polaków, a także dopieszcza ulubionym poczuciem humoru. Czym jednak byłby nawet najlepszy scenariusz spod pióra samego Tarantino, gdyby nie został właściwie odegrany? Na szczęście tym nie musimy się przejmować. Aktorzy z Teatru Nowego genialnie poradzili sobie z tym zadaniem. Danuta Lewandowska w parze z Jarosławem Karpukiem dają popis swoich umiejętności komediowych nie zostawiając publiczności chwili na oddech. Reszta ekipy nie odstaje na krok i także udaje jej się wciągnąć widza w wir przygotowań do kolacji zaręczynowej. Przyszli teściowie młodej pary mają okazję spotkać się po raz pierwszy i skonfrontować  swoje opinie na temat drugiej ze stron z rzeczywistością. Maria i Kajetan, (czyli nasi narzeczeni) zaciekle starają się zapobiec dyskusji swoich rodziców, aby uniknąć konfliktów na samym początku ich nowej drogi życia. Czy im się to uda? Z czystym sumieniem zapraszam do przekonania się na własne oczy.